Aktualności » Radni PiSu zablokowali upamiętnienie prof. Zbigniewa Brzezińskiego
Radni PiSu zablokowali upamiętnienie prof. Zbigniewa Brzezińskiego
Kiedy kilka tygodni temu podczas sesji Rady Miejskiej w dobrej wierze składałem wniosek o rozważenie przez radnych propozycji nadania rondu na Budach imienia prof. Zbigniewa Brzezińskiego w najczarniejszych snach nie przypuszczałem, że podczas dzisiejszej sesji dojdzie do żenującej sytuacji. Otóż w jej porządku znalazły się dwa projekty nadania temu rondu imion: jeden autorstwa radnych PiS - mjr. Władysława Koby i drugi podpisany przez radnych PO - profesora Zbigniewa Brzezińskiego. Projekt PiS celowo i z premedytacją umieszczono w porządku obrad przed propozycją PO. W praktyce oznaczało to, że z chwilą przyjęcia propozycji PiS, drugi projekt stawał się bezprzedmiotowy. Tak też się stało, mimo logicznej propozycji radnego Jerzego Krużela, by oba projekty procedować równocześnie, a głosowanie przeprowadzić przy pomocą kartek wyborczych, na których umieszczono by nazwiska obu kandydatów. Zwyciężyłby ten, za którym opowiedziałaby się większa liczba radnych. Niestety wniosek przepadł. Podobnie, jak nie uwzględniono negatywnych opinii Zarządów Osiedli i Przemyskiej Rady Seniorów. Na domiar złego pani radca prawna stwierdziła, że oba projekty zawierają uchybienia formalne, przy czym w projekcie PiS je skorygowano, a w projekcie PO nie dokonano korekty. Natomiast nie odpowiedziała, jak w takim razie projekt z błędami formalnymi mógł znaleźć się w porządku obrad Rady. Pani przewodnicząca L. Podhalicz próbowała doprowadzić do sytuacji, by rozgorzała dyskusja, który z kandydatów jest lepszy od drugiego. Na szczęście zarówno państwo radni, jak i goście sesji okazali się mądrzejsi. Początkowo p. Przewodnicząca nie chciała mnie w ogóle dopuścić do głosu. Dopiero wykładnia ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora przez radcę prawną urzędu, która stwierdziła, że „poseł chyba ma prawo zabierać głos” spowodowała, że łaskawie udzielono mi głosu. Raz jeszcze zaapelowałem do Wysokiej Rady, by sprawa ta nie antagonizowała radnych oraz nie przeciwstawiała sobie kandydatów. Zapytałem też panią przewodniczącą, co stało na przeszkodzie, aby dziś uhonorować te obie osoby godnymi miejscami upamiętniającymi ich sylwetki i życiowe dokonania. W odpowiedzi usłyszałem, że uprawiam „warszawską” politykę i jak każdy z PO jestem ogólnie źle wychowany. Żal było patrzeć na zestresowanych radnych PiS. Przez czas „procedowania” projektu milczał jak kamień gospodarz miasta Pan Prezydent Robert Choma. Wielce znamienne zachowanie, choć jak dla mnie nie jest to żadne zaskoczenie. Stopień zwasalizowania wobec PiS osiągnął poziom Mount Everestu i metr wyżej. Na koniec swojego wystąpienie wyraziłem nadzieję, że dla profesora Brzezińskiego znajdzie się w naszym mieście godne miejsce. Znajdą je Prezydent Miasta bądź radni, jeśli nie w tej, to w następnej kadencji. Zaś dzisiejsza sesja przyjdzie do historii, jak butą i pychą pokazywać swoją silę. Buta i pycha kroczą przed upadkiem. Więc nich cierpliwi nie tracą nadziei.










